Home
Home > blog > Amritsar

Amritsar

Kolejny nasz cel – Amritsar, 60km od granicy Pakistańskiej. Kolejne święte miasto – tym razem Sikhów. Po wstępym rozeznaniu decydujemy, ze najlepiej będzie nocować gdzieś w centrum z uwagi na bliskość tzw Złotej Świątyni. Już na jakimś starym zdjęciu które jest w hotelu widzimy, że robi piorunujace wrażenie. Pokój trochę ponury, chyba urządzony „na bogato” z tym, ze jakieś 20 lat temu. Nic to jednak, grunt, że mamy klimatyzację więc przeżyjemy. Po zameldowaniu się od razu ruszamy na miasto. Różnice widać już od razu, zdecydowanie więcej ludzi o iście pakistańskim wygladzie i na dodatek z całkiem sporymi mieczami przy pasie. Mimo swego dosyć poważnego wyglądu (miecze) są niezwykle pogodni i fajnie się patrzy na grupki brodatych, potężnych facetów w turbanach z mieczem przy boku śmiejących a wręcz rechoczących się do rozpuku w centrum miasta. Co istotne to właśnie w Amritsarze po raz pierwszy zdarzyło nam się by policjant zwrócił nam uwagę byśmy uważali i nie szwędali się po ciemnych zakamarkach bo mogą nas okraść. Nie zamierzaliśmy go nie posłuchać.

Sama świątynia robi kolosalne wrazenie. Oczywiście przed wejściem standardowo należy dokupić okrycie głowy (sprzedają takie pomarańczowe chustki za 10 rupieci) i umyć stopy – potem można już śmiało wchodzić. Nawet są miejsca gdzie wydają darmowe posiłki dla pielgrzymów i nie tylko chyba.

Golden Temple Amritsar
Złota Świątynia w Amritsarze

Golden Temple Amritsar Amritsar

Pojawił się nawet plan by wybrać się na granicę z Pakistanem – codziennie pogranicznicy urządzają tam jakieś przedstawienia. Niestety po grubszym rozpoznaniu tematu okazało się, ze szału tam nie ma, dojazd dosyć długi i przydrogawy a samo przedstawienie dosyć krótkie. Wiec odpuściliśmy i zostaliśmy w samym Amritsarze i w ciągu 3 dni rozbijaliśmy się po mieście i zwiedzaliśmy świątynie.

Marcin
Nie urodziłem się ani w samolocie ani też Tony Halik nie był moją rodziną. Ot po prostu kiedyś zacząłem jeździć po świecie i tak pozostało. Kiedyś z rodzicami maluchem po całym kraju, a obecnie to już bez ograniczeń.. Najchętniej jednak w Azji... Zawsze z aparatem i zawsze na styk...

skomentuj

Top
%d bloggers like this: