Home
Home > indie

New Delhi, Jaipur

Bez większych problemów lotem łączonym Wrocław - Monachium - Delhi wczesnym porankiem lądujemy w Indiach. Pierwsza akcja już w hali przylotów - się troszkę zagalopowaliśmy i minęliśmy wszystkie okienka odprawy. Zatrzymaliśmy się dopiero przy ostatnim więc pytamy gościa czy moglibyśmy - stwierdził, ze on zasadniczo jest dla obsługi samolotu, ale

Amritsar

Kolejny nasz cel - Amritsar, 60km od granicy Pakistańskiej. Kolejne święte miasto - tym razem Sikhów. Po wstępym rozeznaniu decydujemy, ze najlepiej będzie nocować gdzieś w centrum z uwagi na bliskość tzw Złotej Świątyni. Już na jakimś starym zdjęciu które jest w hotelu widzimy, że robi piorunujace wrażenie. Pokój trochę

Haridwar

Kilka dni w Varanasi dość szybko zleciało a my musieliśmy się powoli zbierać do dalszej trasy - tym razem na północ, do Haridwaru - kolejne święte miasto hindusów. Pociągiem dobre kilkanaście godzin i wylądowaliśmy skoro swit w Haridwarze. Zasadniczo miasto dość pustawe (jak na Indie rzecz jasna) więc na początek

Varanasi

Pierwsza akcja już się przytrafiła w pociągu. Dziewczyny miały nieuzasadnione obawy przed sikaniem w indyjskich wagonach, że niby "black hole" i takie tam. Tłumaczeniom że to nic strasznego nie było końca, w końcu się zdecydowały. Carolyn ruszyła pierwsza. Nie było jej jakąś chwile, ale jak wróciła to jakoś tak dziwnie

Agra – wizyta na grobie

Plan był prosty, z Jaipuru w miarę szybko zawijamy się do Agry by jeszcze za dnia znaleźć hotel, zorganizować się i o wschodzie zobaczyć to co najciekawsze - grób. Pobyt dłuższy niż jeden dzień był całkowicie bezsensowny, bo jak sam wąs stwierdził "hindusi Agry nie lubią bo to miasto muzułmanów, a

Top