Home
Home > blog > Epoka wielkich odkryć i podróży

Epoka wielkich odkryć i podróży

Któż z nas nie zna z lekcji geografii historii o XV-XVI wiecznych wielkich odkryciach geograficznych ? Magiczne nazwiska Kolumb, Da Gamme, Vespucci czy Magellan i ich niesamowite historie mogły się śnić po nocach – bezkres oceanu, nieznane lądy i ogromne flotylle galeonów przywożące do Hiszpanii zrabowane złoto, srebro czy przyprawy. Gdyby nie choćby takie wyprawy to naszego polskiego schabowego jadalibyśmy tylko z przysłowiową kapustą, a o keczupie do grillowanej kiełbasy moglibyśmy zapomnieć.

W Ameryce Południowej przytoczone ziemniaki czy pomidory znane od przeszło 8 tyś lat do Europy trafiły dopiero z początkiem XVI wieku – choć pomidorów w większości się obawiano i przez ponad 300 lat były uprawiane raczej jako roślina ozdobna. Tony zrabowanego złota, srebra, kamieni szlachetnych i nieznanych w Europie przypraw przypływały w ładowniach statków, a handlarze dorabiali się na tym gigantycznych fortun. W XVI wieku w Europie z przypraw znano tylko sól – znakomita większość innych przypraw jak kawa, herbata, pieprz, wanilia, goździki to właśnie towary zdobyte dzięki takim wyprawom. W Europie nieznane a szybko okazały się niezwykle wartościowymi – smakowo i finansowo również.

Nie wszystkie jednak wyprawy się udawały tak jak je sobie planowano – na wodach szerzyło się piractwo, walki z tubulcami dziesiątkowały załogi galeonów, choroby, głód  również nie pomagały. Magia tych wypraw i skarbów do dziś przyciąga wielu poszukiwaczy, filmowców czy dziennikarzy – choćby z naszego poletka wspomnieć wypada Tomka Michniewicza który temat hiszpańskich skarbów z powodzeniem pisał w książce „Gorączka” czy cała lista piracko – marynistycznych filmów („Bunt na Bounty”, „Karmazynowy Pirat”, „Czarnobrody”, Wyspa Skarbów” czy ostatnio bardzo na fali „Piraci z Karaibów”). Tematyka nośna, ciekawa, tajemnicza i chyba trafiająca do każdego. Jest ktoś, kto w dzieciństwie nie bawił się w piratów i nie udawał że ma drewnianą nogę i papugę na ramieniu ?

Czarnobrody
Czarnobrody

Oczywiscie tamat mocno przerysowany i mający niewiele wspólnego z rzeczywistością tamtych czasów, choć ekscentryków nie brakowało – Czarnobrody dla przykładu, miał przypięte 6 naładowanych pistoletów, a okrętowe działa odpalał przy pomocy swojej płonącej brody. Jednakowoż, nie wszystkie wyprawy kończyły się pełnym sukcesem i nie wszyscy kapitanowie dopływali tam gdzie dopłynąć chcieli.

Umierający w całkowitym zapomnieniu w 1506 roku Krzysztof Kolumb do ostatnich chwil wierzył, że do Indii dotarł – idea by płynąć do Indii w kierunku zachodnim zaprowadziła Kolumba niestety do wybrzeży Kuby, Haiti i na Karaiby. Czy zatem Kolumb odkrył Amerykę ? Czy dopiero 3 lata po nim Amerigo Vespucci od imienia którego Amerykę nazywamy Ameryką ? Teorii jest wiele – od osad Vikingów z roku 1000 (czyli 500 lat przed Kolumbem) czy też możliwości dopłynięcia do Ameryki przez Egipcjan. Ale skoro mamy Amerykę (od Amerigo Vespucciego) i Kolumbię (od Krzysztofa Kolumba) to niech każdemu z odkrywców się coś należy. Ostatecznie 5 lat przed śmiercią Kolumba portugalczyk Vasco da Gamma opływając Afrykę zrealizował cel i dotarł do Indii – ze 160 członków załogi do Portugalii powróciło jedynie 55. Równolegle prowadzonych było wiele wypraw w przeróżne części globu – kupcy angielscy  chcący handlować z Rosją, próbowali odnaleźć trasę północno – wschodnią by dopłynąć do Azji „od góry” – Barents i Bering – Spitsbergen i penetracja Morza Arktycznego – to właśnie ich zasługa i dla upamiętnienia tychże właśnie, mamy teraz Morze Barentsa i Cieśninę Beringa.

Ferdynand Magellan
Ferdynand Magellan

Pojawiały się również bardzo ambitne jak na owe czasy plany – dopłynięcia do wysp Korzennych (rejony dzisiejszej Indonezji) które to miał zrealizować Ferdynand Magellan, portugalczyk. Wyruszył już jako obywatel Hiszpanii – po perturbacjach z królem Portugalii w 1517 roku zrzekł się obywatelstwa i zaoferował swoje usługi dworowi hiszpańskiemu. Niestety wyprawa pod banderą hiszpańską wiązała się z pewnymi trudnościami – w 1494 roku wydano traktat hiszpańsko – portugalski, który dokonał podziału ziem pozaeuropejskich. Linia prosta przechodziła przez Wyspy Zielonego Przylądka – to co na wschód było portugalskie a to co na zachód hiszpańskie.

Odpadła zatem opcja na opłynięcie Afryki (rewiry portugalskie) – Magellan musiał odnaleźć przejście wokół Ameryki. Wyprawa rozpoczęła się 20 września 1519 roku – flotylla 5 statków z 270 osobami na pokładach opuściła Sewillę i ruszyła w stronę Ameryki. Trasa wyprawy Magellana Po krótkim postoju w Brazylii, stłumionym buncie na pokładzie, 1 listopada udaje znaleźć się przesmyk dziś nazywany Cieśniną Magellana dzięki któremu wyprawa może płynąć dalej do celu. Ocean którym płynęli okazał się wyjątkowo sprzyjający żeglowaniu, więc nazwano go Spokojnym. Przełom marca i kwietnia to czas w którym Magellan dopływa na Filipiny. Rozpoczyna się proces chrystianizacji, któremu o dziwo filipińczycy z okolicznych wysp poddają się bez trudu – oczywiście tracą tym dobra naturalne, są zmuszani do ciężkiej pracy ale zyskują również protekcję Hiszpanii. Podpisano traktat i Hiszpanie mieli wyłączność na handel z mieszkańcami wyspy Cebu jak i okolicznych pomniejszych wysepek. Przez tydzień wszystko było jak należy. Pojawił się jednak ktoś niezadowolony – przywódca i lokalny watacha małej wyspy

pomnik Lapu Lapu – wyspa Mactan, Filipiny

Mactan przy Cebu – niejaki Lapu Lapu który to odmówił dostarczania towarów na hiszpańskie statki.

Był to niemały problem, gdyż faktycznie człowiek ten rządził okolicą i miał większą władzę i potęgę niż mianowany przywódca tej części kraju –  Radża Humabon – notabene szwagier Lapu Lapu. W związku z tak postawiona sprawą Magellan postanowił podporządkować sobie wojownika. O północy 27 kwietnia 1521 roku hiszpański żeglarz prowadzi swoich 60 ludzi wraz z niewielkim wsparciem od Radży Humabon`a na wybrzeża Mactanu. Ostatni raz żąda od Lapu Lapu podporządkowania się i złożenia przysięgi na wierność koronie hiszpańskiej – co łatwo przewidzieć spotyka się z odmową. Będąc przekonanym, że banda golasów z bambusowymi pałkami i mieczykami nie pokona hiszpańskich żeglarzy, postanawia zaatakować. Efektownie podpala kilka zabudowań na brzegu, ale na Lapu Lapu i jego prawie 1500 wojownikach nie robi to żadnego wrażenia. Dochodzi do starć w wyniku których Magellan bardzo szybko zostaje ugodzony w nogę zatrutą strzałą i ostatecznie zgładzony.

obraz upamiętniający śmierć Magellana

Kilkunastu jego ludzi zostało zabitych a reszta, widząc liczebną przewagę przeciwnika ucieka na oczekujące w pobliżu statki. Oczywiście klęska ta nie oznacza, że cała wyprawa zakończyła się niepowodzeniem. Zginął co prawda kapitan, ale część załogi się uratowała ucieczką na swoje statki. Kronikarz Antonio Pigafetta tak opisywał całe zajście:

„Gdy przyszedł ranek, 49 z nas zeszło z pokładu do wody i pomaszerowało przez nią na odległość dwóch strzałów z kuszy, zanim osiągnęliśmy brzeg. Łodzie nie mogły dobić do brzegu z powodu licznych skał w przybrzeżnej wodzie. Pozostałych 11 ludzi zostało do pilnowania łodzi. Gdy dotarliśmy do brzegu, miejscowi uformowali się w trzy oddziały w liczbie ponad 1500 ludzi. Gdy nas zobaczyli, zaatakowali, wydając głośne okrzyki. Muszkieterzy i kusznicy przez pół godziny strzelali do nich na dystans, ale bezskutecznie… Rozpoznawszy kapitana, tak wielu rzuciło się na niego, że strącili mu hełm… Tubylec cisnął bambusową włócznię w twarz kapitana, ale ten zabił go natychmiast swoją piką, która utknęła jednak w ciele. Próbując wyciągnąć miecz, zdołał to uczynić jedynie do połowy, gdyż został ranny w rękę bambusową włócznią. Gdy tubylcy to zobaczyli, rzucili się wszyscy na niego. Jeden ranił go w lewą nogę długim nożem przypominającym szablę, ale jeszcze większym. Spowodowało to, że kapitan upadł na twarz, a ci rzucili się na niego z żelaznymi i bambusowymi włóczniami i nożami, aż zabili nasze światło, nasze pocieszenie i naszego prawdziwego przewodnika. Gdy go uderzali, odwracał się jeszcze, aby ujrzeć, czy wszyscy dostaliśmy się do łodzi. Zobaczywszy jego śmierć, ranni wycofaliśmy się jak najszybciej do łodzi, które już odbijały”

Tablica pamiątkowa

Pozostali przy życiu żeglarze dotarli później na Borneo i do Wysp Korzennych – dokonało tego 115 osób z początkowych 270 członków załogi. Pod koniec grudnia 1521 roku jedyny ocalały statek (jeden statek rozbił się w pobliżu Argentyny, kolejny zdezerterował w rejonie cieśniny Magellana, następny niebezpiecznie nabierał wody i został porzucony, a ostatni został zjedzony przez małże świdraki)) rusza w drogę powrotną do Hiszpanii. 9 miesięcy tułaczki na niebezpiecznych wodach, bez żywności skutecznie zdziesiątkowało i tak już skromną załogę. Z początkiem września wycieńczeni żeglarze zawijają do portu. Przywieziono prawie 26 ton goździków co uczyniło inwestora wyprawy prawdziwego bogacza – towar sprzedano 10 000 razy drożej niż cena zakupu. Żeglarze na tym wszystkim nie wyszli najlepiej – juz po kilku latach uskarżali się, że nie otrzymali nic albo że było tego za mało. Życie odkrywców bywa bolesne i zwyczajowo już zostali docenieni po śmierci. Plany mieli inne a wyszło że jako pierwsi opłynęli glob dookoła – co prawda nie uczynił tego sam Magellan, ale kronikarz Pigafetta czy buntujący się kapitan Juan Sebastian Elcano. Po powrocie otrzymał on od od króla tytuł szlachecki, a w herbie był glob z napisem „tyś mnie opłynął jako pierwszy”. Jednakowoż przyjmuje się, że pierwszą osobą która opłynęła kulę ziemską był malajski tłumacz Magellana, Enrique z Malakki.

Pamięć o tych dniach i wydarzeniach wciąż jest obecna na wyspie Mactan na Filipinach – ustawiony jest wielki pomnik na cześć niezwyciężonego Lapu Lapu jak i monument poświęcony dzielnemu żeglarzowi. Na cześć tych wydarzeń w 1961 roku zmieniono nazwę miejscowości Opon na Lapu Lapu, a sam watażka stał się jednym z bohaterów narodowych Filipin.  Znamienne jest to, że filipińczycy bardzo cenią sobie takie miejsca i dbają o to, aby pamięć o nich przetrwała – mamy więc park, wielką bramę wejściową, pomniki oraz obrazy upamiętniające wydarzenie. Na szczęście do miejsca nie dociera zbyt wielu turystów, więc jest też pozbawione tej całej plastikowej otoczki – można w spokoju odpocząc i pomyśleć o wydarzeniach sprzed 500 lat.

mdp-3 mdp-10

Marcin
Nie urodziłem się ani w samolocie ani też Tony Halik nie był moją rodziną. Ot po prostu kiedyś zacząłem jeździć po świecie i tak pozostało. Kiedyś z rodzicami maluchem po całym kraju, a obecnie to już bez ograniczeń.. Najchętniej jednak w Azji... Zawsze z aparatem i zawsze na styk...

skomentuj

Top
%d bloggers like this: