kierunek Filipiny

0
8
views

Po wyprawie do Indii nie pozostało nic innego jak ruszyć za ciosem. Początkowo planowana była trójca Wietnam/Laos/Kambodża. Dosyć długo się ten trend utrzymywał ale z racji tego, że nie zawsze można mieć to co się chce pewnego razu odpuściliśmy parcie na tą destynację i zostawiliśmy temat wyboru tak sobie zupełnie luźno… Cały czas kontrolując aktualne i potencjalne możliwości promocji lotniczych rozmyślałem o Indonezji. Niestety z uwagi na wyjazd w styczniu plan ten się rozmył razem z deszczami padającymi w tym czasie w Indonezji. We wrześniu gruchnęła informacja o promocji KLM w tamte rejony. Czekaliśmy wytrwale ale nawet zakładając że zjadą z ceną o 20 – 30% to i tak dawało marne szanse na to co chcieliśmy za taką destynację zapłacić. Etihad i Qatar – cisza zupełna. Pojawiła się też opcja Saudi Airlines ale z Mediolanu i powrót do Wiednia. Niby fajnie ale jak doliczyć do zestawu biletów dwa razy low costem z dużymi bagażami, transfery między lotniskami i noclegi to cena rosła zasadniczo. Grzebiąc dalej pojawiła się opcja China Southern do Manili. Wylot z Warszawy, powrót Praga – dojazd polskimbusem w cenie piwa. Decyzja szybka i bilety zostały zakupione. Tym bardziej fajnie że część odcinków będzie przez KLM. W skrócie trasa przedstawia się następująco:

Warszawa (06:20) – Amsterdam (08:30)

Amsterdam (13:40) – Pekin (06:10)

Pekin (16:10) – Manila (22:30) (międzylądowanie na tankowanie paliwa)

Manila (17:35) – Guangzhou (20:00)

Guanghzou (23:55) – Amsterdam (05:55)

Amsterdam (09:25) – Praga (10:55)

 

mapa lotnicza

filipiny tarsierCo do kosztów to bilety wyszły łącznie 4450zł. Do tego pewnie trzeba będzie doliczyć bilety za polskiegobusa do Warszawy i z Pragi (podejrzewam, że uda się zakupić bilety w cenie max kilku zł). A że ja jestem dość narwany to jeszcze przed kupnem biletów do Manili zakupiłem korzystając z promocji free seats Air Asia bilety z Manili do Tagbilaran na wyspie Bohol za 100zł (2 osoby). Zasadniczo i tak wyspa jest takim must see więc się dobrze złożyło. Będzie też dobrym punktem wypadowym do dalszej trasy. Poza tym nie mogłem też sobie odpuścić zobaczenia przeuroczych zwierzaków którą tam zamieszkują.

Poprzedni artykułMalta 2 – Bugibba i Comino
Następny artykułplan – trudna sprawa

Nie urodziłem się ani w samolocie ani też Tony Halik nie był moją rodziną. Ot po prostu kiedyś zacząłem jeździć po świecie i tak pozostało. Kiedyś z rodzicami maluchem po całym kraju, a obecnie to już bez ograniczeń.. Najchętniej jednak w Azji… Zawsze z aparatem i zawsze na styk…

UDOSTĘPNIJ

skomentuj