Home
Home > blog > Kusiewbusie po włosku – czyli kilka dni w słonecznej Italii.

Kusiewbusie po włosku – czyli kilka dni w słonecznej Italii.

Po wielodniowych przygotowaniach, około ośmiu zmianach koncepcji i trasy, dwukrotnym przebukowaniu hoteli i zmiany środków lokomocji, nastał dzień rozpoczęcia naszej wycieczki do Włoch. W ostatniej chwili z wyjazdu musieli zrezygnować rodzice, przez co jeszcze na dzień przed wylotem nastąpił kolejny przewrót w naszym wywrotowym planie zdobycia Makaronii. I tak zamiast przemierzać bezkresy Toskanii wypożyczonym autem, zdecydowaliśmy się na publiczny transport, a w miejsce winnic oddalonych od miejskiego zgiełku o kilometry, wybraliśmy obrzeża miast dogodne pod kątem dojazdu do centrum i zwiedzania.

Rozpoczęliśmy od dostania się do Katowic i „porzucenia” naszego pojazdu na prywatnym parkingu nieopodal lotniska. W internecie aż roi się od prywatnych firm gwarantujących bardzo sensowne ceny na dobę postoju wraz z dostarczeniem podróżujących z parkingu na lotnisko. Nas, koszt 5 dób wyniósł 35zł. Przyjechaliśmy o 4 rano, Pan parkingowy, bezproblemowo wskazał miejsce postojowe, by następnie zapakować nas w busa i podrzucić na lotnisko, pod sam terminal (podobnie było po przylocie). Godziny ich pracy są zbieżne z przylotami i wylotami, także nawet najbardziej późno/wczesna godzina nie jest kłopotem.

Po trzech godzinach lotu, wylądowaliśmy w Mediolanie. Lotnisko w Bergamo, oddalone jest około 50 km od Mediolanu. Terminal przylotów nie odbiega od standardów średniej wielkości lotnisk. Nie ma tam nic, a samo lotnisko uplasowało się w czołówce najgorszych lotnisk Europy w 2014 roku. Moją uwagę zwróciła informacja turystyczna, szczególnie w tym czasie popularna z racji obywającego się EXPO. Wzmożony ruch turystyczny spowodowany tym eventem, tylko ułatwił dostęp do bezpłatnych mapek i przewodników. Bardzo lubię i zawsze wypatruje takich punktów, ponieważ mogą zdecydowanie ułatwić i przyspieszyć dotarcie do materiałów informacyjno-turystycznych. Z reguły znajdziemy tam to co najważniejsze, czyli mapkę i rozkład jazdy metra/linii bus/ pociąg, plan lotniska czy krótkie przewodniki po najciekawszych miejscach w okolicy.

Z Bergamo do Mediolanu jechaliśmy busem – Orio Shuttle, odjazdy około co pół godziny, dojazd do Mediolanu około godzina (w zależności od pory dnia). Busa nie da się przegapić ponieważ cały oklejony jest w barwach i logotypach Orio. Na platformie/peronie busowym, który jest od razu przy wyjściu z lotniska, byliśmy na godzinę przed planowanym wyjazdem. Do odjazdu szykował się wcześniejszy Orio-bus. Podeszliśmy podpytać co i jak, a tymczasem pan nakazał zapakować się do środka. Tym samym wystartowaliśmy o dobre 3 kwadranse wcześniej niż powinniśmy. Mieliśmy szczęście, ponieważ zaczęły się poranne korki i na miejsce, czyli kolejowy dworzec główny, dojechaliśmy o czasie naszego planowanego przyjazdu.

Główny dworzec kolejowy w Mediolanie można określić tylko jednym słowem – zapierający dech w piersiach. Jako, że był to nasz pierwszy kontakt z włoską architekturą, zatkało mnie tym bardziej. Wszystko jest ogromne, majestatyczne i eleganckie w sposób jaki nie mogę do niczego innego porównać. Włoska elegancja, przejawiająca się w architekturze, modzie, sztuce czy zwykłej codzienności ma w sobie coś wyjątkowego i jedynego w swoim rodzaju. To tak jakby od niechcenia zwykłe włoskie bawełniane gacie, miały w sobie więcej elegancji niż koniakowskie stringi. Nie wiem skąd takie poczucie, ale towarzyszyło mi nieodłącznie przez cały pobyt.

Dworzec Milano
Dworzec Główny – Mediolan

Spod dworca dojechaliśmy pod znaną na całym świecie Katedrę – Duomo. Do pewnego czasu „Duomo” traktowałam jako nazwę własną TEJ katedry. Może dlatego, że podczas przedwyjazdowego researchu głównie ona wyskakiwała w wynikach pod tą nazwą. Duomo to nic innego jak po włosku katedra, więc na duomo natknęliśmy się we Florencji, Bolonii czy Sienie.

Duomo Milano
Katedra Narodzin św. Marii w Mediolanie
Katedra Mediolan
Katedra Mediolan

Katedra zapiera dech w piersiach swoim ogromem, przepychem zdobień i sztukaterią. Panująca atmosfera jest wyjątkowa, co dodatkowo potęguje bliskość najbardziej znanego zbiorowiska upiornie drogich sklepów, czyli pasaż Wiktora Emanuela. Mediolan to też miejsce naszego pierwszego włoskiego esspresso – mocna, czarna, malutka, o niepowtarzalnym smaku kawa, jak dla mnie do spożycia jedynie w Italii. Spacerując węższymi lub szerszymi uliczkami, dotarliśmy do La Scalli – może pisząc to narażam się na chłostę, jednak muszę przyznać, iż z zewnątrz prezentuje się mało efektownie, choćby w porównaniu do opery w Pradze. Po dniu w Milano, mam wrażenie że cały Mediolan nie robi nic innego jak zakupy. Każdy ma, jakby obowiązkową torbę jak nie z Zary, to z Prady, w zależności od zasobności portfela.

Teatro alla Scala
Teatro alla Scala
Galeria Mediolan Galeria Vittorio Emanuele II - Medioaln
Galeria Wiktora Emanuela II – sklepiki dla bogatych.
Mediolańska Galeria Wiktora Emanuela II
Mediolańska Galeria Wiktora Emanuela II
Włoskie żarcie by kubeł.
Włoskie żarcie by kubeł.

Po kilku intensywnych godzinach, metrem dojeżdżamy do dworca autobusowego Lampugnanoto jednocześnie nazwa stacji. Dworzec autobusowy jest dokładnie nad metrem, wiec nie można się zgubić. Na dworcu jest sympatyczna malutka kawiarenka, w której można napić się kawy, wypić lampkę wina, czy zjeść foccacio. Ceny jak marzenie – od 1 do 3 euro. Nie spodziewajcie się trzech gwiazdek Michelina, niemniej zdecydowanie milej się czeka, mogąc sączyć białe półsłodkie przy stoliku, niż jasne pełne na ławce. Nasz kolejny etap podróży związany był z MegaBusem. Z Mediolanu do Florencji kupione mieliśmy bilety na busa, którego możemy śmiało porównać zarówno pod względem komfortu jak i wyglądu samych pojazdów, do naszego PolskiegoBusa. Dostęp do WiFi, wygodne fotele, relatywnie krótki czas przejazdu no i cena – to wszystko złożyło się na nasze wysokie 5+ za całość. Odległość Mediolan-Florencja ( tj. ok 330km) pokonaliśmy w około 6 godzin, za jedyne … 1 Euro od osoby!! ( to nie jest regularna cena, niemniej jak widać promo się zdarza).

Terminal Bus Lampugnano
Dworzec autobusowy Lampugnano
Kusie w busie w drodze do Florencji
Kusie w busie w drodze do Florencji

Florencja przywitała nas tłumem na dworcu. Nasz hotel znajdował się w genialnej lokalizacji – w zasadzie z okien mogliśmy dojrzeć katedrę. Jak to zwykle w życiu bywa – coś za coś. Lokalizacja wymarzona, a dojście proste – jak się wie jak iść. Wąskie uliczki zdawały się plątać specjalnie nam na złość, numery bram chować i wyskakiwać jak króliki z kapelusza. Po drodze w głodo-szale wparowaliśmy do lokalnego skepiko-baru, zapatrując się w co najistotniejsze na wypadek gdyby przyszło nam zaginąć w plątaninie bram i uliczek. Oczywiście okazało się że w zasadzie byliśmy na miejscu, tyle że po 3 godzinach snu na 30 godzin podróży i zwiedzania, nieco spadła nam zdolność racjonalnego myślenia i spostrzegawczości. Hotelik cudowny, właściciele niesamowicie gościnni, w zasadzie już w siódmej minucie zaproponowali nam coś do picia i zaczęli zdradzać tajemne tajemnice lokalizacji najlepszych knajpek i barów w okolicy. Następnego dnia po ultrasłodkim śniadaniu okraszonym cappuccino z czekoladą, wyruszyliśmy na zwiedzanie przepięknej Florencji.

A oto kilka tips&tricks z naszego pierwszego dnia:

TIPS
parking – lotnisko w Katowicach (35 PLN)
– Lot w jedną stronę Katowice → Mediolan Bergamo – 78 PLN za 2 os. WIZZAir
– dojazd z Bergamo do Madiolanu – Orio Shuttle (8EUR/2 os.)
– przejazd Mediolan – Florencja – MegaBUS – skorzystaliśmy z promocji i zapłaciliśmy 2EUR/2 os. + 0.50EUR opłaty rezerwacyjnej
– hotel we Florencji B&B Cuor Di Firenze – hotel zdecydowanie godny polecenia. Świetna lokalizacja w samym centrum, rodzinny klimat, mili, młodzi właściciele, śniadanko w cenie. Nówka – działa od marca 2015.  cena 78EUR/4 os.
– bilety miejskie na metro w obrębie miasta – normalny 1,5 EUR
– kawa esspresso – 1EUR, pod warunkiem że pije się przy barze, nie siadając do stolika – umówmy się, w przypadku esspresso człowiek nawet nie zdąży tyłkiem krzesła dotknąć, a już po kawie
– focaccia, panini, pizza na kawałki – zdecydowanie polecam pizze na kawałki – wszystkie specjały po około 2-3 euro, choć nam udało się trafić buły za 5 euro (3-krotnie droższa buła nawet nie umywała się do smaku kupionej wcześniej margherita)
– ponieważ uwielbiam magnesy i z każdego miasta przywożę przynajmniej 1 – magnes 3EUR
– ceny na dworcu Lampugnano: woda 1Euro, lamka wina w kawiarence na dworcu 2 EUR, esspesso 1 EUR, baton 2EUR,
– Florencja – butelka wina od 1 Euro wzwyż, piwo od 2 Euro, ravioli na wynos 3 EUR
TRICKS
– na lotnisku mając kupiony bilet na busa do Mediolanu warto podejść do tego, który już jest podstawiony – nam udało się rozpocząć podróż o godzinę wczesnej co nieco uchroniło nas przed potwornymi korkami przy wjeździe do miasta
– uwaga na godziny od 13-16 – siesta, zdecydowanie przestrzegana poza centrum miasta
– bilety na metro – korzystajcie z automatów ( można kupić też w kiosku) – menu w angielskim, łatwa obsługa, kolejka tylko pozornie może wydawać się długa, przez wzgląd na szybkie tempo, kupujemy bilet za 1,5 EUR – umożliwia przejazd w obrębie miasta.
– przystanek autobusowy Lampugnano – nazwa dworca zbieżna z nazwą stacji metra, miejsce odjazdów autobusów MegaBus

skomentuj

Top
%d bloggers like this: