Home
Home > blog > czy warto trenować muay thai ?

czy warto trenować muay thai ?

Dla wielu Tajlandia kojarzy się z pięknymi wysepkami, plażami, pysznym jedzeniem, słoniami i tanim sexem. No, nie ma co ukrywać bo tak jest i sexturystyka kwitnie w najlepsze i pewnie niewiele w tej materii się zmieni. Ale my jakby nie o tym, bo również jest to tajski boks. I na tym postanowiliśmy się podczas wyjazdu również skupić podczas kilku prób zgłębienia tematu, poobserwowania i przebywania z zawodnikami podczas treningów/ćwiczeń. Z początku sądziłem, że napotkamy na klasyczne trudności od zapytań po co i dlaczego na kasie kończąc. Napisawszy jednak kilkanaście mailowych zapytań do różnych szkół sytuacja dość szybko się wyklarowała i temat zaczął nabierać realnych kształtów. Oczywiście nie obyło się bez zapytań po co mi to potrzebne i dlaczego chcę fotografować, ale proste i szczere wytłumaczenie z załączonymi przykładowymi zdjęciami rozwiało wszelkie wątpliwości po drugiej stronie kabla i otrzymaliśmy bezproblemową zgodę czy wręcz zaproszenie do odwiedzenia kilku szkół i spędzenia tam tyle czasu ile potrzebowaliśmy. Paminęliśmy szkoły w Bangkoku czy innych dużych miastach i zdecydowaliśmy się m.in na szkołę muay thai na wyspie Koh Phangan.

diamond muay thai
diamond muay thai
diamond muay thai
diamond muay thai

Sama szkoła nie jest duża, ogranicza się do wielkiej maty treningowej, ringu i porozwieszanych dookoła przyrządów do ćwiczeń. Jeśli ktoś oczekuje profesjonalnych urządzeń rodem z europejskich siłowni srogo się zawiedzie – ćwiczymy na pozawieszanych na łańcuchach oponach, podnosimy hantle i sztangi stworzone z metalowej rurki i zalanych betonem połówek butelek lub wiader. Nie ma lekko. Dzień treningowy składa się z dwóch sesji: porannej (8-11) i popołudniowej (16-19) i na pewno nie jest to coś dla osób wielbiących hamburgery i słodkie nicnierobienie. Poranny 10km bieg po dżungli lub plaży, potem 15 minut skakanki, rozgrzewka i rozciąganie. Następnie intensywny trening na workach, gruszkach, oponach, ćwiczenia z trenerem i sparingi na końcu. W ramach odpoczynku po skakance z reguły proponuje się kilkadziesiąt pompek. Dla tajów takie treningi nie są pewnikiem problemem, dla zaprawionych „zagraniczniaków” pewnie też, ale kilka osób widziałem poważnie wymiękających jeszcze przed zasadniczymi ćwiczeniami i sparingami. Temperatura zdecydowanie powyżej +35 też nie pomagała. Ja byłem zmęczony – a robiłem im tylko zdjęcia.

diamond muay thai
diamond muay thai

Trenerów na macie jest kilkunastu więc nawet jeśli ktoś przychodzi po raz pierwszy to otrzymuje pełne wsparcie i ma tzw indywidualny tok zajęć zarówno na macie jak i podczas ćwiczeń już w ringu. Bardzo dobre jest też to, że wśród trenerów jest kilka osób dość poważnie utytułowanych którzy nie ograniczają się tylko do pracy z najlepszymi – z pełnym zaangażowaniem ćwiczą z początkującymi powoli i żmudnie tłumacząc jak skakać na skakance czy prawidłowo wykonywać pierwsze kopnięcia. Super sprawa. Poranne i popołudniowe sesje treningowę są obowiązkowe, ale w tzw przerwie również można pojawić się i chwilę potrenować – w zależności od wykupionej opcji (możliwe są opcje tzw dzienne, treningi tygodniowe czy nawet miesięczne).

diamond muay thai
diamond muay thai
diamond muay thai
diamond muay thai

W trakcie przerwy na macie nie dzieje się praktycznie nic – no może poza tymi którzy indywidualnie trenują (rzadko i to pojedyncze osoby) – totalny relaks, jedzenie, oglądanie TV i wspólne granie na smartfonach. Czasem ktoś rozkręci motor by coś usprawnić, ogarnie koguty w klatkach czy nakarmi kolorowe ptaszki – pełen relaks, kupa śmiechu i zupełnego odpoczynku.

diamond muay thai
myau thai

Na popołudniowy trening ekipa zaczyna się schodzić grubo przed 16-tą – jest wtedy czas na wspólne rozmowy, żarty, przygotowanie się. Sesja z dość krótką ale intensywną rozgrzewką i rozciąganiem oraz spora ilością sparingów. A i nawet zdarzają się takie klasyczne pokazówki dwóch trenerów – ilość ciosów w serii i sama długość tejże zawsze powodowała gromkie brawa na koniec zarówno dla trenera jak i ćwiczącego. Moc, siła, energia i szybkość – masakra, to trzeba zdecydowanie zobaczyć na żywo bo opisać się po prostu nie da. Zdjęciami pewnie też nie.

No i na koniec garść spraw technicznych:

Trenowanie tajskiego boksu w Tajlandii jest tanie (zdecydowanie tańsze niż w Polsce). Dwie sesje to koszt około 55zł, tydzień treningu nieco ponad 300zł a miesiąc to wydatek 1000zł z kawałeczkiem. Dla porównania godzinna sesja w Polsce to wydatek 100zł. Kwestie takie jak klimat, miejsce, możliwość pracy z zawodnikami sa już zasadniczo niewycenialne 🙂 Czy się poleca – zdecydowanie tak. Oglądałem treningi z rozdziawioną paszczą i gdyby nie to że w tym momencie trening skakankowy dla mnie skończyłby się chyba zawałem to na bank bym się zdecydował. Ale to jedynie oznacza, że wypada potrenować swą sprawnośc i powrócić tam za rok 🙂 Zresztą szef szkoły zaproponował mi, że w zamian za zdjęcia w chęcią mi obije mordę (znaczy się potrenuje) – grzecznie odmówiłem i zamieniłem obicie na umieszczenie zdjęć na nowej stronie szkoły. Zatem odwiedzajcie szkołę na koh phangan, odwiedzajcie stronę www.diamondmuaythai.com, zagladajcie na ich fejsa i … zapisujcie się na treningi bo warto… Choćby dla ciała gdzie nie ma nic poza mięśniami 🙂

Ja osobiście spędziłem tam super chwile i mam nadzieję, że kiedyś do chłopaków wrócę. Szczególnie, ze zdjęcia chyba im się podobały:

Hi Marcin,
Thank you very much for the amazing photos. Really good and I will
definitely put your details up when i post them.
Si

Stay tuned – następne walki kurczaków, kogutów znaczy się 🙂

 

Marcin
Nie urodziłem się ani w samolocie ani też Tony Halik nie był moją rodziną. Ot po prostu kiedyś zacząłem jeździć po świecie i tak pozostało. Kiedyś z rodzicami maluchem po całym kraju, a obecnie to już bez ograniczeń.. Najchętniej jednak w Azji... Zawsze z aparatem i zawsze na styk...

skomentuj

Top