New Delhi, Jaipur

0
3
views

Bez większych problemów lotem łączonym Wrocław – Monachium – Delhi wczesnym porankiem lądujemy w Indiach. Pierwsza akcja już w hali przylotów – się troszkę zagalopowaliśmy i minęliśmy wszystkie okienka odprawy. Zatrzymaliśmy się dopiero przy ostatnim więc pytamy gościa czy moglibyśmy – stwierdził, ze on zasadniczo jest dla obsługi samolotu, ale że ci jeszcze się nie pojawili to nie ma problemu. Szybko i sprawnie jako ostatni wysiadający zostaliśmy pierwsi załatwieni 🙂 Teraz pozostało taxówką dostać się do hotelu na Paharganj. Lądujemy w jakimś rozklekotanym Isuzu czy innym cudzie minibusowatym i w ścisku i niemiłosiernym upale po godzinie błądzenia docieramy do holelu. Pokój przyzwoity nawet (pierwszy nocleg rezerwowaliśmy z Polski), prysznic po całym dniu w podrózy zrobił swoje 🙂 Krótki odpoczynek i ruszamy na miasto załatwiać to co załatwić trzeba. Niestety wcześniejsze próby rezerwowania pociągów z PL poszły nieszczególnie (zmiana ichniejszych systemów rezerwacyjnych i nowe wymysły w kwestii płacenia kartami europejskimi) zostaliśmy zmuszeniu organizowac sprawy na miejscu. Kombinacje z pociągami, miejscami i ogólnie transportem idą ciężkawo i w końcu decydujemy się na opcję kierowcy na kawałek trasy i potem normalnie pociągami. Załatwiwszy wszystkie sprawy spokojnie udajemy się coś zjeść – po raz pierwszy w Indiach. Szybki wybór na jakąs knajpkę dla lokalesów i pierwszy problem – co tu zjeść. Nic normalnego nie ma 🙂 Decydujemy się na jakieś placki z różnymi sosami w różnych kolorach. Z początku nie bardzo wiemy jak to jeść, pół knajpy się z nas cieszy, ale co tam – idziemy na całość. Po jakimś czasie już doskonale wiemy za co się zabierać i w jaki sposób – pierwszy raz zawsze najgorszy 🙂 Popołudniu trochę się rozbijamy po mieście z zaprzyjaźnionym riksiarzem, nawet udaje nam sie zwiedzić kilka rzeczy.

India rickshaw
Podróżowanie rikszą po Delhi

India rickshaw

New Delhi

Następnego dnia rano mieliśmy juz zaplanowany odjazd do Jaipuru (6 rano) więc wieczorkiem urządziliśmy małe wieczorne party na dachu hotelu. 2 litry Danzkiej zakupionej na strefie poszło nie wiadomo kiedy 🙂 Poznaliśmu chyba cały personel hotelu łącznie z kucharzami którzy na dachu smażyli dla nas jakieś ciasteczka. Chyba gdzieś nad ranem zawinęliśmy się do hotelu by po godzinie zostać nagle obudzonym przez naszego kierowcę (wąsa) który już czekał. A my w zupełnym rozkładzie – zarówno fizycznym jak i sprzętowo – plecakowym. Masakra. Trasa minęła głównie na spaniu i popijaniu wody 🙂 Po kilku godzinach meldujemy się w Jaipurze. Hotel który zaproponował wąs był całkiem niezły więc nie szukaliśmy nic innego w sumie.

Jaipur Hotel

Zasadniczo nie potrzebowaliśmy zbyt wiele czasu by się jakoś ogarnąc i po chwili ruszamy w miasto posprawdzać co się ciekawego dzieje. Na pierwszy cel wyznaczamy sobie Amber Fort – fajna rzecz, można się nieco schłodzić wśród murów. Niestety duży tłoik, szopki z dowożeniem turystów słoniami – nie korzystaliśmy. Dosyć szybko się stamtąd zawijamy. Kolejne atrakcje już w samym mieście, Hava Mahal – pałac wiatrów, Jantar Mantar, Pałac Miejski. Sam Jantar Mantar jest bardzo ciekawy. Jest to obserwatorium astronomiczne z XVIIw. Niedawno odremontowane i prezentuje się całkiem dobrze. Nie bardzo byliśmy w stanie rozgryźć jak on tym wszystkim dokonywali pomiarów – moze kiedyś przyjdzie czas na rewizytę.  Niestety główne uliczki są remontowane więc poruszamy się w ogromie pyłu, kurzu i ogólnego chaosu.Jaipur Elephant Jaipur Jaipur Street Jaipur Street

Jantar Mantar Jaipur

India rickshaw

Poprzedni artykułAmritsar
Następny artykułMalta, pomysł i początek

Nie urodziłem się ani w samolocie ani też Tony Halik nie był moją rodziną. Ot po prostu kiedyś zacząłem jeździć po świecie i tak pozostało. Kiedyś z rodzicami maluchem po całym kraju, a obecnie to już bez ograniczeń.. Najchętniej jednak w Azji… Zawsze z aparatem i zawsze na styk…

UDOSTĘPNIJ

skomentuj