Home
Home > blog > Phong Nha praktycznie

Phong Nha praktycznie

Phong Nha-Ke Bang

Gdy w lutym wciąż jeszcze siedząc we Wrocławiu delektowałem się naszą polską zimą, mój znajomy w tym czasie rozjeżdżał Wietnam i co chwila podsyłał różne ciekawostki. To jest super, tam musisz pojechać czy tamto zobaczyć messenger co chwila wyświetlał kolejne zdjęcia. Sami wiece jak to drażni gdy za oknem -2 i plucha. Ale miała nadejść zmiana… Ustaliliśmy, że spotkamy się w delcie Mekongu na pogaduchy, jedzonko i kilka piwek. Oni już kończyli swoją podróż, ja dopiero miałem zacząć – idealny czas na wspólną wymianę planów, wrażeń i obgadanie miejscówek. Phong Nha i wystarczy, tak mi powiedzieli. Coś w tym musi być tym bardziej, że fotografie tam poczynione mówiły samo za siebie. Decyzja przyszła nadspodziewanie łatwo. I tak zamierzałem na kilka dni odwiedzić którykolwiek park narodowy, więc sytuacja stała się wręcz wymarzona – z Hanoi udam się na południe, z przystankiem w Phong Nha na kilka dni.

Park narodowy Phong Nha to pewnego rodzaju ewenement w Wietnamie – bo wciąż to rejon zasadniczo nie zadeptany przez turystów, a jednocześnie tak niesamowity, że aż dziwi ta niewielka (jak na Wietnam) ilość turystów. O nie, nie narzekam, a wręcz się cieszę, bo oznacza to tzw. święty spokój i możliwość zwiedzania bez potykania się o naszych. Baza turystyczna niewielka, ceny przyzwoite, akceptacja prób negocjacji prawie zerowa (nie byłbym sobą gdybym nie uciął tu i ówdzie). Zatem garść praktycznych informacji na początek.

Gdzie to jest?

Park Narodowy Phong Nha a dokładniej Phong Nha-Ke Bang znajduje się w północnym Wietnamie około 450 km na południe od Hanoi oraz 55 km od Dong Hoi. Park to niczym nie zmącona przyroda, lasy tropikalne, podziemne rzeki, jaskinie w tym największa na świecie jaskinia Son Doong Cave. Ponad 850 km2 dzikiej przyrody zamieszkanej przez wspaniałych ludzi (poza głównym miastem).

Jak się dostać ?

  • Opcja szybka to samolot. W tej chwili (i nie zanosi się na zmiany) najbliższe lotnisko znajduje się w Dong Hoi (VDH) i można tam dolecieć z Hanoi (Vietnam Airlines – średnio 950 000vnd, promo 600 000vnd, VietJet Air – eco 400 000vnd) lub z Ho Chi Minch (Vietnam Airlines średnio 1 100 000vnd, Jetstar – 800 000vnd, VietJet Air 900 000vnd). Z Dong Hoi z głównego dworca bus do Phong Nha za 35 000 vnd. (czas przejazdu 1.5h, płatność u kierowcy). To lokalny bus – zatem nie ma klimatyzacji, jest tłoczno, można mieć na kolanach tobołki współtowarzyszy podróży. Oczywiście autobus jest dla palących w kolorze zielono-białym. Kursuje często – co godzinę w ciągu dnia.  
  • Wielbiciele kolei również znajdą coś dla siebie – w Dong Hoi jest stacja kolejowa, więc bez problemu dostaniemy się z każdego miejsca z trasy północ-południe. O dramatycznych opóźnieniach nigdzie nikt nie wspomina a sam też się nie spotkałem z obsuwą mojego pociągu do Ho Chi Minch. Następnie w miejsce docelowe bus j.w. Dong Hoi jest specyficznym miastem – nieco droższym oraz z przewagą samochodów. Więc taxówki tradycyjne zamiast tych motocyklowych.
  • Bus. Temat chyba najobszerniejszy. Z Hanoi kilku touroperatorów ma regularne nocne trasy do Phong Nha (sleeper bus). Warto skorzystać z takiej opcji szczególnie, że wyjazd z Hanoi mamy około 18-19 a na miejsce docieramy w okolice 4-5 rano. Z operatorów poleca się się Hung Thanh Bus Company (mają też busa startującego około 21 i na miejscu o 6 rano) lub Easy Tiger. Bilety można zakupić u nich w biurach lub bezpośrednio w hotelu w którym mieszkacie – na pewno dadzą radę sprawę załatwić – bardzo często wszelkiej maści hotele to też kompleksowe usługi turystyczne. Mnie bus z easy tiger kosztował 342 000vnd. Z hotelu zostaliśmy odebrani busem i dostarczeni w miejsce postoju sleepera. Panuje tam niezły chaos, bo jednocześnie startuje kilka busów w różne części kraju, ale o dziwo ten chaos jest kontrolowany i da radę się w nim odnaleźć. Warto zabrać coś do picia lub przekąski. Autobus po drodze ma jeden przystanek kilkunastominutowy na toaletę i szybkie zakupy. Przydaje się też coś co pachnie – niestety głowę można mieć na wysokości stóp innych podróżujących. A to jednak 9h jazdy jest. Do Phong Nha bus dociera w godzinach wczesnoporannych. Miasteczko jest niewielkie i ogranicza się w zasadzie do jednej długiej ulicy z kilkunastoma hotelami. Recepcjonistki czekają na autobus by zakwaterować przyjezdnych – możliwe są opcje na 1/2 noclegu – od 5 rano do południa za 1/2 ceny. Można też poczekać do rana w barze o ile ktoś się wyspał w busie – i nie jest to w tym mieście jakas mega rzadkość.

Gdzie spać ?

Z racji tego, że rejon nie jest jeszcze zbyt mocno upstrzony turystami to i baza noclegowa jest taka sobie. Jest trochę hoteli czy też opcji na homestay. W centrum bez problemu można mieć pokój za 250 000vnd ze śniadaniem. Warunki bardzo fajne, śniadanie sycące. A mając na uwadze, ze nie przyjeżdża się tam by siedzieć w hotelu to opcji jest sporo na każdą kieszeń i są bardzo OK. Ja zatrzymałem się w Thien Thanh Hotel zaraz po przyjeździe na pół nocy i potem miałem pomyśleć co dalej. Na myślenie szkoda było czasu i zostałem tam kilka dni – polecam bo czysto i dobrze. Obsługa rozmawia w języku Szekspira – co wcale oczywiste w tym rejonie nie jest (link)

Skuter ?

Oczywistą sprawą jest, że do zwiedzanie okolicy najlepszy jest skuter/motocykl. Wypożyczenie nie stanowi żadnego problemu aczkolwiek najlepiej chyba wypożyczać w hotelu w którym się zatrzymujemy. Nie ma wtedy problemu z depozytem w postaci paszportu. Koszt wypożyczenia na jeden dzień to 150 000vnd plus paliwo. Są stacje benzynowe ale sprzedają też paliwo przy drodze z takich specjalnych zbiorników. Ale tam jest zdecydowanie drożej – pełen bak to około 100 000vnd. Kask jest obowiązkowy, kontroli żadnych nie odnotowano. Najczęściej do wypożyczenia są yamahy nouvo w niezbyt dobrej kondycji. Na szczęście wszędzie są warsztaty i problemu z naprawami nie ma. Rozkręcenie połowy napędu, pospawanie w środku jednego elementu i złożenie wszystkiego trwało u mnie 45 minut i kosztowało 2.5$. Mechanicy po angielsku nie rozumieją ani słowa – ale z reguły jak obejrzą motor to już wiedzą co w nim nie gra. Choć to też nie reguła, bo zdarzyło mi się podjechać do jednego w celu przesmarowania bo piszczał niemiłosiernie, a wymieniono mi świecę. Piszczał wciąż, ale palił na dotyk. Ot historia..

Son Doong Cave

W tej chwili jest to największa jaskinia na świecie. Samolot Boeing 747 się mieści w środku bez najmniejszego kłopotu. Odkryta w latach 90tych przez miejscowego rolnika, a de facto nielegalnego handlarza drewnem. W 2009 roku pojawiła się brytyjska ekipa zbadać dokładnie sprawę. Na chwilę obecną to największa jaskinia, ale rejon Phong Nha nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. To trudny teren i wiele czeka wciąż na odkrycie. Jedyną firmą na świecie która może prowadzić wyprawy do tej jaskini to Oxalis (link) z siedzibą w centrum miasta. Wyprawa to bardzo dobre określenia, gdyż jest to bardzo poważny treking po dżungli z użyciem lin, tragarzy i zaawansowanego sprzętu. Treking trwa 4 dni i kosztuje 3000$. Liczba gości jest limitowana do 800 osób w sezonie (link). Pomijając cenę, to zabawa naprawdę dla wytrenowanych i dobrze przygotowanych kondycyjnie ludzi. Spowalniający tempo mogą być odesłani do bazy. Tak stanowi umowa. Przedsiębiorczy rolnik-odkrywca prowadzi swój homestay – więc pasjonaci speleologii mogą wybrać jego bazę zamiast klasycznego hotelu. (Ho Khans Homestay).


Wszystko fajnie ale po dojechaniu należy coś tam robić. A robić można sporo. Wszak to piękny park krajobrazowy, więc spektakularne widoki mamy na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wyjechać kawałek poza miasto i całodzienna wycieczka w zasięgu ręki. Najpopularniejszą trasą i polecaną przez większość hoteli jest około 50 km kółeczko dookoła okolicy (lub ciut większe kółeczko mapa). W sam raz na jeden dzień a i po drodze można zobaczyć część atrakcji parku Phong Nha.

  • Jaskinia Phong Nha – znajduje się najbliżej samego miasteczka i jest osiągalna jedynie w opcji wycieczka łódką. Także najlepiej od razu skierować się do kasy parku i wykupić wycieczkę. Przed samą jaskinią jest przystań z łódkami ale nie sposób się tam dostać – sprawdziłem z każdej strony i aż dziw że udało się jakoś wrócić bo dróg w tej okolicy zupełnie już nie ma. Jaskinia ma ponad 7 km, ale dla turystów osiągalne jest jedynie 1.5 km. Wstęp kosztuje 150 000 vnd i łódeczka 360 000 vnd (do podziału na ilość osób na łodzi)

phong nha cave

  • Paradise Cave – ta jaskinia uznawana przez niektórych za najpiękniejszą na świecie oddalona jest od miasteczka i wymaga ok 30 minut dojazdu. Z dużego parkingu (opłata skuter 5000 vnd) czeka nas jeszcze prawie 2 km trasy pod górę by dostać się do wejścia do jaskini. Znaczną część trasy można pokonać takimi elektrycznymi busikami, ale końcowe 500 schodów pod górę musi być pieszo. Warto zarezerwować sobie co najmniej 1.5h na samą jaskinie, bo jest niesamowita i trasa też jest dość długa. Fotografowanie bez problemu i opłat. Wstęp 250 000 vnd plus parkingowe.
  • Dark Cave – to taki mix różnych jaskiniowych zabaw, bo i mamy jaskinię, kajaki, zjazdy na linie oraz kąpiel w błocie. Wielbicielem takich atrakcji nie jestem więc nie korzystałem, ale na mieście mówili ze fajnie i śmiesznie. Więc to fajna i śmieszna jaskinia jest 🙂 cena 450 000 vnd. Strój kąpielowy wskazany – mowa o paniach, bo faceci sobie w gaciach poradzą 🙂 (oferta)
  • Phong Nha Botanical Garden – ogród botaniczny i dwie trasy w lesie tropikalnym. Na dokładkę wodospad. Na trasie wspinaczka przy użyciu lin – japonki średnio wskazane.

Ponadto Oxalis Tours organizuje również kilkudniowe trekingi w dżungli po mniej znanych jaskiniach (cena około 6 000 000 vnd).

Ale gdy już pojawi się możliwość pozostania w rejonie choćby kilka dni to możliwości znacząco wzrastają. Po zobaczeniu wszystkich podstawowych atrakcji można skupić się na eksploracji rejonu. Mieszkańcy są niezwykle sympatyczni i życzliwi. Po okolicznych wioseczkach można krążyć godzinami, gubić się i odnajdywać po kilka razy. Wielokrotnie docierałem w jakieś zupełnie wyludnione miejsca i spotykałem się tylko z uśmiechem. Pomimo, że nikt nie znał angielskiego, a ja wietnamskiego, to udawało nam się spędzać długie chwile na rozmowie, piciu jaśminowej herbaty, zabawie z dzieciakami czy szukaniu drogi objazdu. Niestety wszystkiego na google maps nie widać i czasem trzeba szukać pomocy wśród mieszkańców.

Niesamowita, odizolowana społeczność A-Rem zamieszkująca rejony przygraniczne, maluteńkie poukrywane wioseczki, jeziorka, góry – tego wszystkiego jest pod dostatkiem i wystarczy kilka dni by rejon ładnie pozwiedzać. Drogi wokół Phong Nha te część szlaku Ho Chi Minch Trail, ale nie są zbyt mocno uczęszczane więc każdy, nawet początkujący motocyklista da sobie radę. Głównie motorki, czasem ciężarówki, rowerzyści czy bydło. Naprawdę spokojny ruch i nie ma się co zamartwiać. Zdecydowanie polecam zgubienie się w gąszczu małych wiosek, kontakt z lokalną społecznością, obiadki w przydrożnych barach to niezapomniane przeżycia.

wybaczcie pompatyczne video – to gotowe zwiastuny w iMovie – nie ogarniam video zupełnie 🙂

Mieszkająca w dżungli społeczność A-Rem w kolejnym wpisie o Phong Nha. 


A wycieczki skrojone na miarę jak zawsze tu https://www.itaka.pl/nasze-kierunki/

dopytajcie o Phong Nha koniecznie 🙂

Marcin
Nie urodziłem się ani w samolocie ani też Tony Halik nie był moją rodziną. Ot po prostu kiedyś zacząłem jeździć po świecie i tak pozostało. Kiedyś z rodzicami maluchem po całym kraju, a obecnie to już bez ograniczeń.. Najchętniej jednak w Azji... Zawsze z aparatem i zawsze na styk...

3 thoughts on “Phong Nha praktycznie

  1. Hej! Fajny wpis i zdecydowanie utwierdzil mnie w przekonaniu ze musimy do Wietnamu wrocic, chocby tylko po to aby pojsc w twoje slady. My bylismy miesiac w Wietnamie, zaczynajac od Ho Chi Minh i w gore droga ladowa wzdluz wybrzeza do Hanoi i dalej Sapa. Jako ze zadne z nas nie ma prawka na motor to mam pytanie czy Ty takie posiadasz i czy jesli sie nie posiada to mozna wynajac skuter i pojezdzic po okolicy lokalnie?
    Z gody dzieki za odp 🙂

    1. Cześć. Ja nie posiadam prawa jazdy na motor i wypozyczałem wszędzie bez problemu. Nikt nigdy nie zapytał o dokument inny niż paszport. nauka jazdy jest prosta – polecam wypozyczyć automata – wtedy nie ma zmiany biegów – jedynie manetka od gazu i hamulec. nauka jazdy łatwa i prosta – nie powinna zając dłużej niż 4 minuty. W tym roku planujemy powrót by kupić motory i Wietnam zjechac od dołu do góry (2000km). 🙂

skomentuj

Top
%d bloggers like this: