porto w Porto

    0
    4
    views

    Być w Porto i nie skosztować tego zacnego trunku o tej samej nazwie to grzech. Niektórzy przyjeżdżają tu tylko po to by odwiedzić winiarnie, inni niejako obok tego – cel to jednakowoż zacny i szlachetny 🙂

    Z tym porto to jest mniej więcej tak, jakby być w Wiedniu i nie zasmakować czekoladek, pominąć pszeniczne piwo w Monachium czy zrezygnować z makaronu czy pizzy we Włoszech. No nie da rady i pewnie nikt w to nie wątpi. Na temat porto rozpisywano się już wielokrotnie w samych superlatywach, począwszy od koneserów wina, łasuchów czekoladek i słodyczy a na degustatorach mięsiw w tymże marynowanych kończąc. Achy, ochy i ogólnie fantastico gdyby chcieć Makłowiczem zakończyć. Cóż to takiego zatem .. ?

    Porto jest klasycznym winem ze wzmaczniaczem produkowanym z winogron zbieranych w dolinie rzeko Douro w jej środkowym biegu. Cała produkcja, dojrzewanie, kupażowanie i butelkowanie odbywa się w miejscowości Vila Nova de Gaia (choć dla uproszczenia można przyjąć iż jest to część Porto położona tuz za mostem Ponte Lois). Niebagatelny wpływ na to czym porto jest w tej chwili mają Anglicy – do tej pory część winnych manufaktur jest w rękach angielskich a znany Taylor`s w 100% wciąż należy do rodziny założycieli. W obawie przed nadmierną fermentacją wina podczas morskiego transportu z Portugalii do Anglii postanowiono dość brutalnie temu zaradzić i przerwano proces fermentacji wlewając do beczek mocny alkohol jakim było np brandy. Jakiez było zdziwnienie gdy po odkorkowaniu beczek okazało się, ze przypadkiem stworzono soć wspaniałego. Słodkiego, mocnego (19%-20%) wyrazistego w smaku, z nutami orzecha, wanilii, czekolady i dębu. Do tego gęste, rubinowo- czerwone z pomarańczowymi refleksami pomały spływajace z kieliszka. Naprawdę znakomite.

    Wypada też nadmienić że porto nie jest tylko czerwonym słodkim winem. Odmian istnieje kilka i wstępne kwalifikacja biorąca na wzgląd jakośc wina i poziom cukru wygląda następująco:

    Ruby – czerwone, słodkie, butelkowane po 2 latach. Zasadniczo najzwyklejsze, aczkolwiek bardzo dobre.

    Tawny – czerwone, butelkowane po 3 latach, z reguły wytrawniejsze od Ruby, mniej słodkie ale za to bardziej korzenne.

    Dated Port – wino pochodzące z danego rocznika, nie mieszane z różnych beczek, 7 letnie.

    Late Bottled Vintage (LBV) – począchądz z lepszych roczników gron, leżakowane 5 lat, bardziej wytrawne i wyraziste w smaku.

    Vintage – najlepsze roczniki, butelkowane po 2 latach ale potem długo dojrzewające podczas butelkowania. Mniej słodkie ze szlachetnym smakiem.

    Gdzieś kiedyś dotarłem do opinii człowieka które testował Vintage i stwierdził, ze w smaku podobne do kawałka drewna maczanego w spirytusie. No cóż, niekoniecznie każdy ma na tyle „arystokratyczne” podniebienie by kosztować trunków po 2500 euro/butelka. Ja nie mam.


    Samego porto można próbować na wiele sposóbów poczawszy od gwarnego nadbrzeża gdzie pośród tłumów turystów można sobie zamówić lampkę, deser i w niekoniecznie cichym towarzystwie kontemplować smaki; można też w wąskich zakamarkach dzielnicy Ribeira odnaleźc małą knajpkę i w zacienionej uliczce, wśród miejscowych delektować się ciszą i relaksem ze szklaneczką czerwonego porto w dłoni. Można też odwiedzić manufakturę winną, posłuchać o produkcji, obejrzeć miejsca przechowywania beczek i pokosztowac najlepszych trunków w odpowiedniej ku temu scenerii. Tak właśnie zrobiliśmy – skorzystaliśmy z każdej wymienionej tu opcji ale chyba najbardziej spektakularna była wizyta w winiarni Taylor`s.

    Taylors porto

    Dziwnym zbiegiem okoliczności do winiarni trafiamy od tzw zaplecza. Klasycznie już wędrowaliśmy nie przejmując się za bardzo gdzie idziemy i trafiliśmy pod jakieś ogródki skąd pokierowano nas zupełnie bocznym wejściem do celu. No cóż – pech chciał, że trafiliśmy wybornie. Wstęp 5 euro – w cenie degustacja 3 wybornych gatunków wina, relaks w pięknych okolicznościach przyrody i architektury oraz niesamowita przewodniczka z wielką pasją do tego co robi. Lepiej być nie może. Samo zwiedzanie trwa około 30 min gdzie poznajemy pokrótce historię winiarni, cały proces powstawania porto, rodzaje gatunków oraz całą masę zabawnych i ciekawych historii z tym związanych. Zarówno przed jak i po zwiedzaniu można się zrelaksować w pięknym ogrodzie czy na tarasie z widokiem na rzekę oraz miasto. Wybór winiarni do zwiedzanie jest spory, tuż nieopodal był Offley czy Sandeman i oczywiście nie ma problemu by zwiedzić wszystkie. Ba, nawet byłoby to wskazane z uwagi na mnogośc gatunków, rodzajów i smaków. Ale zwiedzając wszystko co jest do zobaczenia kolejna wizyta w Porto nie miałaby sensu. A tak – mamy powód by znów się wybrać i za rok porównac czy porto smakuje znów tak znakomicie czy może lepiej.

    DSCF9461-Resizer-800Q100
    DSCF9514-Resizer-800Q100

    DSCF9488-Resizer-800Q100

    DSCF9477-Resizer-800Q100

    DSCF9458-Resizer-800Q100


    Poprzedni artykułDebiutancki Zakynthos ..
    Następny artykułKogut z Porto

    Nie urodziłem się ani w samolocie ani też Tony Halik nie był moją rodziną. Ot po prostu kiedyś zacząłem jeździć po świecie i tak pozostało. Kiedyś z rodzicami maluchem po całym kraju, a obecnie to już bez ograniczeń.. Najchętniej jednak w Azji… Zawsze z aparatem i zawsze na styk…

    UDOSTĘPNIJ

    skomentuj