Home
Home > blog > Ślub, czyli „nie opuszczę Cię aż do śmierci”.

Ślub, czyli „nie opuszczę Cię aż do śmierci”.

Od mniej więcej miesiąca w Polsce mamy okres cotygodniowego szału na ślub i wesele, a na dokładkę dzisiaj światowy dzień buziaków. Ślub w miesiącu z „r”,  ma gwarantować szczęście aż po grób. W wielu krajach ten węzeł, okazuje się być raczej pętlą. Na szyi. Do śmierci.

Ostatnio głośno było o przypadku 17-letniej Czeczenki, która wzięła ślub z 48-letnim pułkownikiem lokalnej policji. Zdjęcia z ceremonii, jakie ujrzały światło dzienne ( o co nie było ciężko, ponieważ ceremonie relacjonowały media), pokazują Pannę Młodą, która najdelikatniej mówiąc nie jest specjalnie radosna. O ślubie rozpisały się takie gazety jak The Guardian czy Business Insider. Co najciekawsze, nie pisały o pięknej sukni Panny Młodej czy weselu, jakie odbyło się  w luksusowym pałacu w Groznym. Cała uwaga, skupiła się na atmosferze skandalu, jaki towarzyszył imprezie. Wszystko wskazuję, iż ślub  miał być ustawiony, a dziewczyna przymuszona http://wyborcza.pl/1,75477,18034359,_Slub_stulecia___czyli_przerazliwie_smutna_panna_mloda.html. W Syrii kobieta została ukamienowana, ponieważ został postawiony jej zarzut niewierności. W Indiach, po śmierci męża, wdowa praktycznie traci swój status społeczny jako człowieka. W Afryce Panny Młode, powinny być nazywane Dziewczynkami Młodymi, bo jak inaczej nazwać dziecko mające 9 lat, które wydawane jest za faceta, czasem starszego niż jej ojciec. Filipiny – dla białego, żona bywa praktycznym wyposażeniem domu, mogącym obniżyć cenę towarów przy zakupach, który pozwala na zakup posesji czy otwarcie biznesu ( o seksie nie wspominając). Tajlandia – tam ślub to podobny układ. Kraje arabskie, z hidżabami czy nikabami ( strój zakrywa wszytko oprócz oczu), w połączeniu z zasadami życia po ślubie, to też zupełnie inna jakość. Ale czy tak jest w przypadku każdego małżeństwa i każdej pary? Czy jesteście pewni że za każdym razem, któraś ze stron ( w zasadzie mówimy o żonie czyt. kobiecie) po ślubie w Indiach, Iranie czy Tajlandii,  jest skazana na życie w małżeństwie na zasadach „aż do śmierci”, z naciskiem na śmierć? No właśnie….

Podróżując po świecie, często możecie spotkać się z zwyczaje, które głęboko dziwią, czasem przerażają lub budzą wewnętrzny bunt. Obserwując, inne kraje, szczególnie bliskowschodnie, z ich kulturą i stylem życia, można pomyśleć, że Polska jest pod tym kątem, niczym jedwabna pończocha pośród onuc. Tylko pojawia się pytanie, czy ta pończocha, po założeniu, nie okaże się zwykłym, dziurawym rajtem…  Im więcej podróżuje i im bardziej staram się poznać kulturę danego miejsca, tym częściej łapie się na tym, że negatywna ocena wynika z niewiedzy i pobieżnego przyjrzenia się sprawie. W głównej mierze zauważamy to co najbardziej rzuca się w oczy. A w oczy nie rzuca się to co normalne. Media nie informują, że dzisiaj w Polsce odnotowano np. XX milionów standardowego przyjścia do pracy, albo w 500 milionach małżeństw nic się nie stało.  Podróżując, pamiętajmy że „co kraj to obyczaj”. Każda ocena jaką stawiamy, powinna być poparta rzetelnymi badaniami, obserwacjami oraz wiedzą zebraną z wielu źródeł. I to nie tylko, dotyczy ślubu.

Dla jasności, kategorycznie nie zgadzam się z wszelką formą przemocy i agresji w związkach. W żadnej relacji międzyludzkiej nie może  dominować strach, pogarda i nietolerancja.

skomentuj

Top
%d bloggers like this: