Home
Home > borneo > TRACC na Pom Pom Island – walka o raj. część I

TRACC na Pom Pom Island – walka o raj. część I

Gdy zapadła decyzja o wyjeździe na Borneo, przeczuwaliśmy że ta wyprawa będzie się różnić od innych. Gdzieś w podświadomości wiedzieliśmy, że tym razem dotrzemy do miejsc które będą wymagać od nas więcej i w których damy z siebie wszystko. Nie sądziliśmy jednak, że znajdziemy się w środku walki o raj.

Teraz w dobie postępującej globalizacji, można powiedzieć, że wszędzie można się dostać i wszystko zobaczyć. Wbrew pozorom, to niczego nie ułatwia a wręcz utrudnia, gdyż znalezienie miejsc, nazwijmy je wyjątkowych, jest proporcjonalnie trudniejsze. Nasz plan kształtował się powoli. Wiedziałam, że Borneo będzie miejscem gdzie zrobię kurs nurkowy. Marcin postawił sobie za cel odnalezienie ludzi Badjao – grupa społeczna bez obywatelstwa i ziemi, zakładająca wioski i żyjąca od pokoleń na morzu, utrzymująca się z tego co w nim złowią. Nurkują bez sprzętu, z tym co maja na sobie, często nawet bez maski, na bezdechu. Schodzą na głębokości sięgające często ponad 10 metrów, gdy ja do takiego wyczynu potrzebowałam 14-kilogramowej butli tlenowej i kamizelki do nurkowania z całym osprzętem…

Poszukiwania doprowadziły do nawiązania kontaktu z Norzuma,  dziewczyną która jest pracownikiem-wolontariuszem w pewnej organizacji o nazwie Tropical Research and Conservation Centre ( w skrócie TRACC), zajmującej się konserwacją rafy i ochroną morskiej przyrody. Od słowa do słowa, gdy przedstawiliśmy nasze plany dostaliśmy adres mailowy do profesora Steve’a Oakley’a z wskazówką by do niego, jako pomysłodawcy i najważniejszej osoby w tejże organizacji napisać wiadomość, zapytanie o warunki przyjazdu i pobytu.

Plan był taki by przedstawić nas jako zainteresowanych dołączeniem do ekipy wolontariuszy, którzy pomagając w konserwacji rafy jednoczenie doskonalą umiejętności nurkowe. Niemały stres towarzyszył wysyłaniu kolejnych maili, w których opisywaliśmy kim jesteśmy, co możemy zaoferować i jak widzimy naszą pomoc. Z biegiem czasu i kolejnymi mailami coraz więcej czytaliśmy o TRACC i co raz bardziej chcieliśmy dołączyć ekipy z wyspy Pom Pom. W końcu po tygodniach oczekiwań, uzgodniliśmy warunki, terminy i dostaliśmy zgodę! Pozostało odliczanie dni do wyjazdu i realizacji planu który z marzenia stawał się naszym celem. Wszystko stawało się coraz bardziej  realne.

Tropical Research and Conservation Centre – to organizacja non profit. Jednym ze źródeł utrzymania jest pozyskiwanie środków od takich osoby jak my, ludzi którzy za określona opłatą maja szanse spędzić  tam kilka do kilkunastu tygodni, pracując  m.in. przy odbudowie rafy, czy ochronie żółwi podczas sezonu lęgowego. W zamian otrzymują wikt, opierunek, naukę oraz możliwość zdobycia praktycznej wiedzy o życiu morskim, m.in. podczas nurkowania w krystalicznie czystych wodach, podziwiając odradzające się życie. Co najbardziej istotne dzięki wykonywanej pracy i zaangażowaniu czuje się dumę i radość z działania w słusznej sprawie – ratowaniu planety.

pom pom TRACC
teoretycznie wygląda bajkowo, prawda ?

TRACC za swoją siedzibę na wyspie Pom Pom.  To malutka wyspa na Morzu Celebes, 30 km na północny wschód od Semporny, miasta portowego w prowincji Sabah, malezyjskiej części  wyspy Borneo. Sama wyspa  jest niewielka. Ma zaledwie ok, 2.3 km obwodu, a otoczona jest rafa koralowa o długości 4 km i szerokości jedynie 50-70 metrów ( dane wikipedia). Rafa powinna być, jednak praktycznie je nie ma. Została niemal doszczętnie zniszczona m.in. przez tzw. blast fishing, czyli połowy przy użyciu domowej produkcji bomb butelkowych. Wyspa wyglądem przypomina mały raj, piękne piaszczyste plaże, , które zgodnie z popularnymi opisami odwiedzane są w sezonie lęgowym przez żółwie szylkretowe czy żółwie zielone. Na wyspie nie ma żadnego miasteczka czy osady. Teoretycznie miejsce dziewicze, bez zanieczyszczeń, nietknięte ludzka ręką. Niestety, to tylko teoria, ale o tym później.

Historia TRACC’a na wyspie zaczęła się w latach 90, kiedy to prof. Oakley wraz z córką, prowadzili badania nad odbudową rafy koralowej. Pomimo starań i zaangażowania podejmowane prace badawczo-rekonstrukcyjne w różnych miejscach wybrzeży Borneo, nie przynosiły efektów. Zanieczyszczenia były tak ogromne, że nawet najbardziej heroiczne działania nie odnosiły skutku. Plantacje korali, jakie miały stać się zalążkami nowej, wyhodowanej rafy nie przyjmowały się, przez co nie można było stworzyć bazy pod dalszy, już naturalny rozrost ekosystemu. Kolejne lata prób nie przynosiły efektów, tym samym nie wskazując by zniszczona rafa odżyła. Jedynie niesamowity upór, wiara w słuszność podejmowanych działań i determinacja profesora pchały prace badawcze do przodu. Nieustająco szukano nowych miejsc w których morze gościnnie przyjęłoby działania badaczy. Pierwsza wizyta na Pom Pom i próby konserwacji rafy skończyły się fiaskiem. Po kilku latach, gdy zmienił się zarządca wyspy Steve otrzymał propozycje, by wrócić na Pom Pom i podjąć próbę jeszcze raz. „Spróbuj tu, i tak tu nic ma wiec na pewno nie będzie gorzej” tak mówili. I tak się zaczęło. Data w kalendarzu, rok 2010. Dla odbudowy rafy, dni nie maja znaczenia, dopiero po miesiącach coś zaczyna się dziać. Efekty widoczne są dopiero po latach.

Pom Pom TRACC
Pom Pom – przystań TRACC
pom pom TRACC
zbliżamy się do obozu

Prawie każda z wysp na Morzu Celebes powinna wyglądać jak Sipadan -mekka nurków, raj pod woda, korale, rekiny, pełna flora i fauna morska. Pom Pom też powinien mieć dookoła swoich brzegów otulinę z korali, gromadzącą stworzenia morskie o jakich czytamy w książkach i jakie oglądamy z podziwem w National Geographic czy filmach Jacques-Yves Cousteu. Dlaczegóż tak nie jest skoro dzisiejsza Wikipedia stanowiąca źródło wiedzy wszelakiej, mówi że ten skrawek ziemi jest prawie nietknięty ludzką stopą? Pom Pom, jako jedna z tysięcy wysp, przedstawiana jest  jako raj – że brak zanieczyszczeń, że woda krystaliczna… Na folderach kusi plażą, krystalicznie czysta woda, bajkową przystanią i palmami w tle. Foldery zapewniają że możesz na własne oczy zobaczyć żółwia szylkretowego, za każdym razem podczas snorkelingu  rybkę nemo. A jak jest na prawdę?

TRACC zaczynał na Pom Pom od zera. Zero rafy, zero ryb… Oprócz palm wyspa, mogła poszczycić się praktycznie jedynie piaskiem. Ryby i korale zostały zabite i zniszczone m.in. przez „bombowe polowy”  z ang. „blast fishing”. Co się dziwić, skoro materiał wybuchowy można tu kupić za kilka złotych, a metoda pozyskiwania ryb przez zastosowanie ładunków wybuchowych, została miejscowej ludności pokazana około I wojny światowej. Jak się można domyślić, na pierwszy rzut oka, sposób genialny w swojej prostocie – jeden ruch, a sieci pełne ryb w ciągu chwili. Niestety tego typu gospodarka rabunkowa, przyczyniła się do praktycznie zupełnego wybicia większości życia w tej części morza. To co przeżyło, uciekło, ponieważ miejsce, nie dawało szans na znalezienie pożywienia. Łańcuch pokarmowy został zerwany.

Nasza wizyta na Pom Pom Island i spotkanie z profesorem Oakleyem, poznanie  ludzi tworzących TRACC i obserwowanie codziennych zmagań z codziennością  było dla nas niesamowitym doświadczeniem.  Oddanie, ciężka praca oraz serce wkładane w każdy dzień na wyspie są niezwykłe, dlatego też  od tego wpisu chcę rozpocząć się cykl poświęcony Tropical Research and Conservation Centre oraz temu jak ciężka praca przy odbudowie rafy koralowej przynosi zamierzone efekty.

Divers saving the ocean .. one turtle, one shark and one coral at a time 

pom pom tracc
wieczorne debaty na przystani

A jak wygląda praca przy odbudowie rafy, co robi TRACC, kim są wolontariusze, jaki jest Steve i dlaczego najbardziej wytatuowana instruktorka nurkowania jest najlepsza – w najbliższych TRACC-owych wpisach.

Top
%d bloggers like this: