trasa się tworzy

0
6
views

Czas najwyższy zabrać się za zaplanowanie jakiegoś zarysu trasy. W głównej mierze by jakoś z grubsza rozpisać tamat na dni i mniej więcej się orientować gdzie i kiedy możemy być. Wynika to z konieczności zakupu lotów i wykorzystania nadarzających się okazji/promocji. Już mieliśmy wcześniej kupiony lot na Bohol więc ten temat zostawiliśmy na sztywno i do tego dopasowaliśmy resztę. Więc zasadniczo po krótkim pobycie w Manili (niestety dwa dni) ruszymy na południe. Nie jestem pewien czy uda nam się zrobić w Manili dwa tripy (wulkan Pinatubo lub jezioro Taal) ale pokombinujemy by finanlnie się to udało. problemem jest też to ze lądujemy dość późno i zanim się ogarniemy to trochę czasu zleci… Oby jak najmniej. Niemniej lądujemy na Bohol na kilka dni rekonesansu,  Nie zastanawiam się co na miejscu bo to się okaże przecież. Stamtąd jedynie promik na Cebu i kombinacja by dostać się promem na Bantayan. Tam w planach rejsy po okolicznych wyspach, plażowanie, dżungla, poranne połowy ryb i takie tam klimatu. Docelowo z Bantayanu wracamy na Cebu i lecimy na Palawan (Puerto Princessa). Potem klasycznie El Nido i okoliczne wyspy zapewne. Plan był by z Palawanu na Coron dostać się promem ale z racji że wyszedł drogo i płynie dosyć długo to wracamy do Puerto i lecimy do Busuangi na Coron. Tam nurkowanie pośród wraków, dżungla, wyspy i ogólny relaks. Z Coron na 1 lutego mamy już lot do Manili, zostajemy dzień na slumsy i finito.

A poglądowa mapka to chyba najbrzydsza rzecz jaką udało mi się stworzyć 🙂

mapa

Poprzedni artykułplan – trudna sprawa
Następny artykuła po trzęsieniu ziemi był tajfun

Nie urodziłem się ani w samolocie ani też Tony Halik nie był moją rodziną. Ot po prostu kiedyś zacząłem jeździć po świecie i tak pozostało. Kiedyś z rodzicami maluchem po całym kraju, a obecnie to już bez ograniczeń.. Najchętniej jednak w Azji… Zawsze z aparatem i zawsze na styk…

UDOSTĘPNIJ

skomentuj