Na pewno nie określiłbym się podróżnikiem. Turystą ? To juz pewnie prędzej. W genach podróżowania też chyba nie mam, choć gdyby się głębiej zastanowić to rodzina jeździła od zawsze, a obecnie to nawet jeździ więcej niż ja. Więc chyba coś w tych genach jest na rzeczy. To wszystko wzięło się ze zwykłej ciekawości świata. Latami to ewoluowało i teraz jest tak jak jest. Staram się jeździć w miejsca mniej znane, wolniej i dłużej. Doświadczać niż być, dostrzec niż widzieć, poznać niż tylko minąć. Jeśli do tego włączymy fotografię, kiedyś uprawiana zawodowo to mamy mix człowieka wyjeżdżającego z niewielkim aparatem przy oku. I tak mi chyba najlepiej w świecie. Świecie który na naszych oczach się zmienia, a który chciałbym jeszcze zachować w swej pamięci. Stąd też podróże do fascynujących kulturowo społeczności rdzennych porozrzucanych na krańcach świata.

Mieszkaniec Wrocławia, fan kraftowego piwa i pierogów, niedoszły doktor, radiowiec z przypadku, geolog z papierami.

Siberut, Indonezja